czwartek, 26 maja 2011

Recenzja "Umarli Czasu Nie Liczą"-Kim Harrison.

Tytuł: "Umarli Czasu Nie Liczą".
Seria: "Madison Avery".
Autor: Kim Harrison.
Tłumaczenie: Joanna Nałęcz.
Ilość Stron: 304.
Wydawnictwo: Amber.


Umarli Czasu Nie Liczą, jest rozwinięciem historii pt. "Madison Avery i Żniwiarz Ciemności", zapoczątkowej przez Kim Harrison w antologii "Bale Maturalne z piekła". Może popełniłam błąd, nie sięgając po to opowiadanie, bo słyszałam,że jest naprawdę dobre. Na chwilę obecną, jestem jednak tak zniechęcona do twórczości K. Harrison, że nie mam zamiaru sięgać po jakąkolwiek pozycję, która wyszła spod jej pióra.

Zazwyczaj czytam książki, o naprawdę sporej objętości. Sześćset  stron, to dla mnie mus obowiązkowy, a najlepiej jeszcze więcej. Książeczki, o trzystu,czterystu stronach, uważam
co najmniej, za cienkie. Jednak, jestem szczerze z siebie dumna,że dotrwałam- najpierw do
połowy tej książki, następnie do końca, który z radością bym sobie podarowała, ale cóż.

Sam pomysł Pani Harrison, jest bez wątpienia dobry, a nawet doskonały. Mogłaby z tego
wyjść, znakomita historia, która zafascynowałaby miliony Czytelników, na całym świecie.
Żałuję, że Kim , tego pomysłu komuś nie sprzedała, bo jestem pewna, że
wiele pisarek potrafiłoby, poradzić sobie z tym zadaniem i ucznić Umarłych nietuzinkową,
rozchwytywaną  powieścią.

Historia co prawda nie jest banalna, ale z całą pewnością jest taka główna bohaterka.
Jest nią nastoletnia Madison Avery. I znów, mamy do czynienia, z
przesadnym kreowaniem bohaterki, na niezwykłą dziewczynę. Madison, odróżnia
tylko fakt,że jest w pewnym sensie  martwa. Czymże są różowe włosy, o których niejednokrotnie
wspominano i nazywano "niezwykłością"? Ja sama, przeszłam przez etap różowiutkich
jak guma do żucia włosów. I co, jestem kimś nadzwyczajnym?
A Madison, ma całkiem 'normalny' charakter. Jak każda nastolatka, boi się,
waha, staje przed trudnymi wyborami, przeżywa pierwsze miłości i rozczarowania.

Akcja toczy się koszmarnie,koszmarnie wolno. Momentami byłam przekonana,że
zejdę z tego świata, a przynajmniej zasnę, na najbliższe lata.
Umarli Czasu Nie Liczą, nie zasługują na miano lekkiej lektury, na wieczory.
Nadają się jedynie, do przeczytania przed zaśnięciem- gwarantuję, że sen
zmorze Was błyskawicznie, lub do pełnienia funkcji ozdoby na półce; bo jedyne
co mogę przyznać, to to,że okładka prezentuje się całkiem nieźle i cieszy oko.

Po kolejną część, nie sięgnę, nawet gdyby była to ostatnia lektura na naszej Planecie.
Naczytałam się wystarczająco dużo, niepochlebnych opinii również o tomie drugim.
A dla ładnej okładki, kupować książki nie będę. Chociaż, kto mnie tam wie?...
Końcowa Ocena: 2/10.

10 komentarzy:

  1. Przez jakiś czas zastanawiałam się czy jej nie przeczytać, ale już po raz kolejny spotykam się z niepochlebną opinią, więc raczej nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla mnie, zdecydowanie nie moja działka. ZAnudziłabym się

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, zgadzam się! Książki Harrison są masakryczne. Szkoda na nie czasu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się zgadzam. Cieszę się, że pozbyłam się tej książki. ;P

    Naikari ^-^

    OdpowiedzUsuń
  5. @Naikari- tak, tak, Ty się pozbyłaś,
    a ja męczę się z tym cudem na półce :D.
    Rozpaczliwie usiłuję ją komuś upchnąć, ale
    nic z tego. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie nie była taka zła ;) Chociaż bez szału, historia całkiem oryginalna, ale wątpię, żebym kiedyś do niej wróciła.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Leanne, nie sięgaj po Bale bo jest to totalny gniot, tak samo jak Umarli czasu nie liczą. Również nie mogę się tej książki pozbyć. Jest okropna ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. @Agnesja- dzięki za ostrzeżenie :**. Ja też nie mogę się Umarłych pozbyć... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czytałam i bardzo mi się podobała. Nie powinniście od razu mówić że nie przeczytacie bo ktoś tak napisał. Skąd wiecie że wam się nie spodoba?
    Ja bardzo polubiłam te książki i już sięgam po następne Harrison.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...