środa, 15 czerwca 2011

Recenzja:"Uprowadzona" - Lucy Christopher.

Tytuł: "Uprowadzona".
Seria: Nieznana.
Autor: Lucy Christopher.
Tłumaczenie: Anna Dorota-Kamińska.
Ilość Stron: 300.
Wydawnictwo: Wilga.

Opis Wydawcy:
Ta historia mogła się przydarzyć każdej dziewczynie.
Tak, tobie też.
Lotnisko. Oczekiwanie na przygodę.
Przystojniak, który proponuje ci kawą.
A po chwili jesteś na końcu świata, zdana na łaskę i niełaskę porywacza.
Czy przetrwasz?
Czy wrócisz do swojego życia?
A co będzie, jeżeli się zakochasz?? 




Czy życie może się odmienić, w ciągu zaledwie kilku sekund ? Czy jedno krótkie spotkanie, może wywrócić nasz dotychczasowy świat do góry nogami ? Jeśli spotkacie nieznajomego, przystojnego mężczyznę, uważajcie. Nigdy nie wiadomo, czego od Was chce...
Gdy po raz pierwszy zobaczyłam "Uprowadzoną" , wzdrygnęłam się z obrzydzenia. Okładka do bólu, przypominała mi tanie romanse za jedyne siedem dziewięćdziesiąt dziewięć, a hasło z okładki raczej zniechęcało, niż przyciągało uwagę. Ta książka porwała dziewczyny na całym świecie. Już to widzę. Oczekiwałam kolejnego taniego romansu, dla nastolatek przesyconego mdłymi dialogami i wyznaniami miłości. W zamian dostałam coś zupełnie niekonwencjonalnego i nowego - podobnej historii jeszcze nie było. Niech Was nie zmyli tonąca w różu okładka, ani nawet tytuł czy opisy - to nie jest romans, ani nic w podobnym guście. To pięknie napisana, wciągająca i jednocześnie przerażająca historia, o pragnieniu miłości drugiego człowieka, pokazująca,że zawsze istnieje wybór i możemy tego wyboru dokonać. To zależy tylko od nas. 


Gemma,to zwyczajna szesnastolatka z dobrej, zamożnej rodziny. Jej rodzice, to znane i wpływowe osoby, z pewnością nie narzekające na brak pieniędzy. Podczas jednego ze wspólnych zagranicznych wyjazdów, dziewczyna kłóci się z rodziną i odchodzi napić się kawy. Powinna zaraz wrócić, prawda ? Powinna wypić napój, wsiąść do samolotu i dalej wieść szczęśliwe, spokojne życie. Poznaje jednak przystojnego, interesującego młodego mężczyznę - Tylera, który proponuje jej kawę. Zwykła przyjacielska pogawędka, przy dobrej latte. Problem tkwi w tym,że Tyler nie jest miłym chłopakiem, gawędzącym z dziewczyną przy kawie. On jej nie uwiedzie, nie porzuci, nie zabije, nie zgwałci. On ją uprowadzi. Autorka znakomicie ukazała nam uczucie, kiełkujące między dwójką bohaterów. Gem z pozoru nienawidzi swojego oprawcy - porywczego człowieka, z wiecznymi huśtawkami nastrojów, na dodatek trzymającego ją na pustkowiu. Dlaczego ją porwał ? Tyler w końcu pokazuje jednak dobre strony, pokazuje,że jego także stać na bycie człowiekiem. Gemma wcale nie chce się zakochiwać w porywaczu. I tutaj pojadę z tekstem, rodem z Harlequinów i tanich powieścideł, ale jakże prawdziwym: czasem miłość jest silniejsza od nas. 


Akcja nie pędzi w zastraszającym tempie, wręcz przeciwnie; jest dosyć wolna. Nie jest to absolutnie wadą, bo dzięki temu możemy powoli zanurzyć się w historię i odpłynąć razem z bohaterami. To nie jest książka, którą czytamy powoli i bez emocji. Tę książkę się dosłownie pochłania, od "Uprowadzonej" nie można się oderwać. Zakończenie, było jednocześnie fascynujące i zatrważające, bo nieprzewidywalne i zwyczajnie smutne. W końcowych rozdziałach, popłynęły moje łzy i tak sobie płynęły, aż do skończenia lektury. Książka zmusza Czytelnika do myślenia i refleksji, nad naszymi pragnieniami i nad definicją słowa miłość. Czy kochamy tylko to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni?


Będę całkowicie szczera: ja nie wiem, co mam napisać. Lubię pisać długie recenzje, naprawdę. Zwykle się udaje. Ale są książki, po których przeczytaniu zwyczajnie brakuje słów. Po prostu przeczytajcie debiut Lucy Christopher, bo naprawdę warto. 
Końcowa Ocena: 10/10.


Książkę dostałam jako nagrodę w konkursie u Charlotte - bardzo dziękuje, za tak wspaniałą lekturę ! :*

13 komentarzy:

  1. ja jestem w połowie jej czytania, i na pewno nie jest to książka taka jak inne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze to już druga pozytywna opinia, jaką czytam na temat tej książki (na dwie przeczytane xD)
    Wniosek jest jeden- trzeba kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka z pewnością odstrasza i gdyby nie recenzja, to nie widziałabym powodu, żeby sięgnąć akurat po nią. Zachęciłaś mnie jednak i postaram się ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją na liście do przeczytania :)
    Sądzę, że okładka nie zachęca do sięgnięcia po tę książkę, ale Twoja recenzja tak :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale pozytywna recenzja, muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie okładka jest straszna, mnie ona po prostu odpycha i gdybym nie przeczytała twojej recenzji to pewnie nigdy nawet bym nie sięgnęła po tę książkę. Znam doskonale, to powiedzenie, że nie ocenia się..., ale czasami to silniejsze. Zapowiada się jednak ciekawa historia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Po takiej recenzji nie mogę odmówić sobie tej książki:)). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm...
    Recenzja świetna i zastanawiam się czy nie przeczytać tej książki. Ale mówisz, ze smutne zakończenie? Nie wiem czy mi się to podoba? Zbyt dużo smutku jest na świecie i ja staram się czytać tylko książki o szczęśliwym zakończeniu? Ale zobaczymy, może kiedyś ją przeczytam :D.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Fonin - zakończenie, no... dla mnie ono nie było szczęśliwe. A ryczałam nad nim, przez pół nocy. Ale mimo to, naprawdę warto kupić.

    A reszcie bardzo dziękuje, za miłe słowa. :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka mnie przeraża, chyba musiałabym przeczytać ebooka xD. Lubię książki, które zaskakują. Dostajesz takie "różowe coś", spodziewasz się tandety, a tu taka niespodzianka. Chyba się skuszę ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej!

    Zapraszam Cię do zabawy: http://uskrzydlona-ksiazkami.blogspot.com/2011/06/o-uskrzydonej-sow-kilka-dawno-nie.html ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno przeczytam jeśli będzie w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...